STAWIAMY NA JAKOŚĆ
„Jeżeli ludzie kupują Wasz miód – ma on nie tylko smakować, ale i leczyć.”
„Lepiej pozyskać mniej, ale dać ludziom produkt najwyższej jakości”
– przypominał Józef Kiejdo swoim dzieciom
To właśnie te powiedzenia przekazywane z pokolenia na pokolenie towarzyszą im do dnia
dzisiejszego.
Można powiedzieć, że ich codzienna praca stała się ich pasją. Nauczyli się obcowania z tymi
maleńkimi owadami i sami też wspólnie zaczęli odkrywać ich świat na nowo.
III pokolenie
IV pokolenie
V pokolenie
Nasza historia sięga już 5-ciu pokoleń!
Historię pszczelarstwa do Bochni przywiózł Grzegorz Kiejdo, pochodzący z Kajnit (woj. Warmińsko-
Mazurskie). Pszczelarstwo w jego rodzinie było od zawsze. Wiedzę, doświadczenie i praktykę
przekazywał swoim dzieciom Józef Kiejdo – głowa rodziny.
Nie był to oczywisty fakt, że ktokolwiek z siedmiorga dzieci będzie chciał mieć pszczoły. Dlaczego?
Jest to trudna praca fizyczna. Wymaga od nas dużej samodyscypliny, regularności, punktualności,
cierpliwości, opanowania. Uczy też nas dobrego zarządzania czasem.
Jako ciekawostka możemy Wam zdradzić, że każde z dzieci Marii i Józefa Kiejdo posiada lub posiadało
własną pasiekę.
Wracając tematem do historii rodzinnej Pasieki u Kiejdów z Bochni…
Grzegorz jak sam wspomina nie wiązał swojej przyszłości z pszczołami . Nawet przeprowadzając się
do Bochni nie myślał o tym, że kiedyś i on będzie miał swoją pasiekę. Co ciekawe na tereny
Małopolski przyjechał za pracą a poznał swoją miłość i tu już został.
Wspólnie z żoną Zofią pracowali w swoich wyuczonych zawodach. Ona – jako introligator, On – jako
stolarz. Jednak mimo wyuczonych zawodów i obowiązków dnia codziennego tata Grzgorza – Józef
Kiejdo nieustannie dopytywał kiedy jego syn założy pasiekę. Dla Grzegorza Kiejdo były to odległe
plany, jednak dla „świętego pokoju” powiedział swojemu tacie, że postawi puste ule na działce. Jeżeli
pszczoły przylecą same to będzie znak od Boga, że i ja mam założyć swoją pasiekę, jeżeli nie przylecą
to tata da mi już spokój. Takie było założenie Grzegorza, bo sam nie wierzył w to że do pustostanu w
niedługim czasie przylecą pszczoły. Nie musiał długo czekać na znak…Nie minęły 2 tygodnie i w ulach
pojawiły się pszczoły! Cód? Czy przeznaczenie?
Kolejne rodzinki pszczele Grzegorz Kiejdo otrzymał od swojego taty i rodzeństwa. Muszę tutaj
nadmienić, że Grzegorz nigdy nie chodził chętnie do pszczół. Jako dziecko traktował to jako
nieprzyjemny obowiązek i przymus. Tym bardziej Józef Kiejdo słysząc o założeniu pasieki przez syna
pękał z dumy bo w głębi serca wiedział, że wiedza i doświadczenie zdobyte za młodu zostają z nami
przez całe życie. Ród rodziny Kiejdo pszczelarstwo miał we krwi, co też pomogło Grzegorzowi przy
poznawaniu na nowo świata pszczół.
Póki co pomału – początki pszczelarstwa traktował jako dodatkowe zadanie do wykonania. Godził
swoją zawodową pracę z obrządkiem pszczół.
Jendak i jemu trafił się przełomowy moment w życiu, kiedy musiał zdecydować ,którą drogą iść…
Dalsze godzenie prac zawodowych i pszczelarstwa okazało się nie możliwe. Co robić?
W 2000r wspólnie z żoną postawili wszystko na jedną kartę – zajmując się tylko pszczołami.
Dlaczego taka decyzja? Przecież jest to praca, która nie przynosi comiesięcznych dochodów, nie daje
możliwości wzięcia urlopu w okresie wakacyjnym, a miód nie jest produktem reklamowanym, co
znacznie utrudnia sprzedaż w tamtym czasie.
Dlaczego Zofia i Grzegorz Kiejdo nie zrezygnowali z pszczelarstwa ?
Moi drodzy Zofia i Grzegorz Kiejdo postawili wszystko na stworzenie własnej historii związanej z
pszczelarstwem bo:
– Mieli siebie – wzajemnie się wspierali, motywowali, dopingowali
– Postawili na rodzinę – wiedzieli, że pracując razem zyskają cenny wspólny czas, którego do tej
pory brakowało, a tym samym poświęcali swoją uwagę córkom, które były angażowane już
od małego w przypasieczne obowiązki.
– Wierzyli, że uczciwość i ciężka praca się opłaca,
– Zaufali Bogu,
– Postawili na wartości, które wynikają z pokoleniowości, etyki zawodu pszczelarza i które
wynieśli z rodzinnych domów – a które też były bliskie im sercu.
Warto nadmienić, iż wartością dodatnią dla powstania i powiększania się rodzin pszczelich w Pasiece
u Kiejdów był teren. Pokoleniowy dobytek rodziny Zofii Kiejdo.
Aktualnie
Obecnie Pasieka u Kiejdów znajduje się przy ul. Chodenicka 78, 32-700 Bochnia. To właśnie to
miejsce towarzyszyło im od zawsze. Tam zaczęli budować swój wspólny dom i to tam postawili
swoje pierwsze puste ule =).
I tak pomału, we własnym tempie, małymi kroczkami zaczęli powiększać ilość rodzin pszczelich. A z
czasem psieka ich stała się wędrowna =) co to oznacza?
By pozyskać miody odmianowe tj: rzepakowy, faceliowy, akacjowy, lipowy, gryczany, spadziowy
trzeba przewieźć rodziny pszczele w teren, gdzie powyższe gatunki roślin i drzew występują. Jak
możemy się domyślać bywały różne chwile i te dobre i te złe, ale zawsze szli do przodu razem.










Historia i rozwój rodzinnego pszczelarstwa
Zofia Kiejdo, przyuczając się do zawodu pszczelarza, wiele pomagała swojemu mężowi. Fizycznie towarzyszyła mu przy każdym przeglądzie rodzin pszczelich, przy miodobraniu czy przewozach. Ciągle poznawała świat pszczół i mając niedosyt wiedzy, uczestniczyła w licznych szkoleniach i konferencjach pszczelarskich. Zaowocowało to pozytywnym zdaniem egzaminu na MISTRZA PSZCZELARZA! Zofia Kiejdo otrzymała ten tytuł jako jedna z nielicznych kobiet w tamtych czasach. Nie było to łatwe, ale jej determinacja i pasja do pszczelarstwa pozwoliły osiągnąć ten sukces.
Obecnie Zofia i Grzegorz Kiejdo mają około 150 rodzin pszczelich, zawodowo trudnią się pszczelarstwem i niezmiennie sprzedają swoje produkty. Gospodarze mają dwie córki: Justynę oraz Łucję. Każda z nich zdobyła własny zawód, ale życie pasieki nigdy nie było im obce. Od dziecka były angażowane w różne prace pszczelarskie, takie jak:
- Dezynfekcja uli,
- Czyszczenie sprzętów pszczelarskich,
- Pozyskiwanie propolisu, pierzgi, pyłku kwiatowego,
- Zbijanie i naciąganie ramek, wtapianie węzy,
- Wyjazdy przewozowe,
- Miodobranie,
- Przeglądy rodzin pszczelich.
Młodsza z córek, Łucja, nie planowała związać swojego życia z pszczołami. Widziała, jak ciężka jest to praca i jak wiele trzeba poświęcić, by prowadzić pasiekę. Zastanawiała się również, czy jej przyszły mąż będzie chciał zaangażować się w pszczelarstwo na tyle, by stworzyć własną pasiekę. Spotykając Mateusza, nie przypuszczała, że uda im się kontynuować rodzinną tradycję.
Już kilka lat przed ślubem Mateusz zaczął interesować się pracą przy pszczołach. Widząc jego ciekawość i chęć nauki, Grzegorz Kiejdo zaczął stopniowo wprowadzać go w tajniki pszczelarstwa. Po ślubie w 2015 roku Łucja i Mateusz Tacik otrzymali od rodziców 20 rodzin pszczelich, co stało się początkiem ich własnej pasieki. Dzięki zdobywanej wiedzy i doświadczeniu zaczęli rozwijać swoje gospodarstwo, a pszczoły stały się ich wspólną pasją.
Oboje ukończyli szkołę zawodową w Giebułtowie, uzyskując tytuły Czeladnika i Technika Pszczelarza. Ich najstarsza córka, Róża, towarzyszyła im na każdych zajęciach – rozpoczęła naukę mając zaledwie miesiąc, a ukończyła szkołę, mając dwa lata. Było to możliwe dzięki życzliwości wykładowców i dyrekcji szkoły, którzy nazywali ją swoją „przyszywaną wnuczką”.
Obecnie Łucja i Mateusz posiadają 60 rodzin pszczelich i wciąż pomagają rodzicom w prowadzeniu pasieki.
Filozofia i wartości rodzinnego pszczelarstwa
Dla rodziny Kiejdów pszczelarstwo to nie tylko praca, ale przede wszystkim pasja i tradycja przekazywana z pokolenia na pokolenie. Wartości, które przyświecają ich działalności, najlepiej oddają słowa Józefa Kiejdo:
„Jeżeli ludzie kupują Wasz miód – ma on nie tylko smakować, ale i leczyć.”
oraz
„Lepiej pozyskać mniej, ale dać ludziom produkt najwyższej jakości.”
Każdy rok w pasiece jest inny i przynosi nowe wyzwania, ale jedno pozostaje niezmienne – wsparcie i gotowość do pomocy w rodzinie. Rodzice z niezmienną wiarą patrzą na poczynania swoich dzieci, wspierają je, powierzają im nowe zadania i pomagają w trudnych chwilach.
Mimo upływu lat wciąż trwają jako rodzina i jako Gospodarstwo Pasieczne Pasieka u Kiejdów. Są dumni z historii swojej pasieki i wdzięczni za każdy dzień spędzony wśród pszczół.
